KAPELUSZ W KADRZE

Ciekawa sesja fotograficzna to nie tylko świetny sprzęt, ładna modelka i atrakcyjne otoczenie. Ważne są też drobiazgi, dodatki, elementy, które same staną się fotoopowieścią. Czymś takim okazały się ostatnio… kapelusze.

Najpierw trzeba dobrać odpowiednią sukienkę, właściwy makijaż i pasującą fryzurę. Trzeba też zdecydować się na tło. Ponieważ kapelusze kojarzą się z elegancją, może to być centrum dużego miasta, może jakieś centrum handlowe lub luksusowa restauracja; ale kojarzą się też z przyrodą, wakacjami i słońcem, więc ogród, park czy plaża również się sprawdzą, Tym razem wybrałem ogród, a modelka – swoje ulubione kapelusze: granatowo-biały (obłędne paski biegnące dookoła ronda), czarny (w klimatach „Śniadania u Tiffany’ego”), brązowy (taka sportowa miejska elegancja) i biały (pasowałby Marilyn Monroe w „Słomianym wdowcu”).

Jak się fotografuje kapelusze? Z jednej strony bardzo fajnie – jest mocny akcent tematyczny, coś ciekawego dzieje się na głowie modelki, poza tym odpada połowa problemów z serii „jak w czasie obróbki zdjęcia uporządkować poruszone wiatrem włosy”. Jednak z drugiej strony – trudno, chwilami naprawdę trudno. Skoro kapelusz staje się motywem przewodnim, to trzeba go odpowiednio wyakcentować. Trzeba wybrać ujęcia, w których rondo kapelusza (czyli ta część, która osłania twarz) nie jest ani za nisko (bo inaczej nie widać oczu albo i połowy twarzy modelki), ani za wysoko (bo modelka wygląda wtedy jak w dziecięcym kostiumie kwiatka). Niekiedy pojawiają się problemy z samym brzegiem ronda: zwisa, opada nie tak, jak bym chciał, bywa też sztywne i modelka nie może nim w żaden sposób operować. Korona kapelusza, czyli ta część, która tkwi bezpośrednio na głowie, to też wyzwanie i różne możliwości: kapelusz może przecież być zsunięty bardzo mocno do tyłu – albo do przodu. Typowe letnie kapelusze nie mają raczej fałd, czyli specjalnych wgnieceń i ułożeń korony (to się pojawia głównie w męskich kapeluszach), za to mają zwykle zdobinę, czyli jakąś dekorację dookoła. Bardzo często jest to kwiat albo pasek; takim elementem też można ciekawie zagrać. W kadrze bardziej interesująco wygląda kwiatek czy wstążka z boku niż na samym środku, zwłaszcza gdy chcemy wyakcentować jakąś konkretną pozę modelki.

W tej sesji skupiłem się na zdjęciu portretowym; w takim ujęciu praca z kapeluszem jest nawet trudniejsza niż przy fotografowaniu całej postaci, właśnie dlatego, że najmocniejszy akcent pada na kapelusz. Złe przesunięcie korony, niewłaściwe ustawienie się modelki, pechowo wyeksponowane w kierunku aparatu miejsce, w którym znajduje się „szew” ronda – to wszystko potrafi popsuć nawet najlepiej zaplanowane zdjęcie. Za to można się ciekawie bawić ze światłem i cieniem: niektóre ronda są ażurowe i padające przez nie promienie słoneczne malują na twarzy modelki niebanalną mozaikę.

Kapelusz to świetny temat fotograficzny – nie tylko w lecie, ale w okresie wakacyjnym wprost wymarzony. Na pewno nie skończę na jednej sesji; przecież tyle jest kapeluszy, tyle możliwości operowania nimi, tyle ułożeń do przetestowania i efektów do odkrycia. Poza tym, zupełnie na marginesie – modelki też lubią kapelusze. Może dlatego, że przy kapeluszu łatwiej „zagrać” rękami. Może dlatego, że z kapeluszem czują się pewniej. A może dlatego, że w kapeluszu stają się eleganckie i tajemnicze, i czują, że każdy chciałby je w takim momencie sfotografować...

Komentarze:

Dodaj komentarz: